Oszczędzajmy nerwy
Pandemia przyspiesza, przepisy się zaostrzają, szanse na kontakt z mamą zmalały do zera. Nie mogę już liczyć na to, że z nią porozmawiam. Ale wciąż jest w ośrodku i to jest w tej chwili najważniejsza informacja. Czytaj dalej
Otępienie. I wszystko, co się wydarzyło odkąd wiem, że mama choruje.

Zapiski
Pandemia przyspiesza, przepisy się zaostrzają, szanse na kontakt z mamą zmalały do zera. Nie mogę już liczyć na to, że z nią porozmawiam. Ale wciąż jest w ośrodku i to jest w tej chwili najważniejsza informacja. Czytaj dalej
Chwila rozmowy z mamą i jestem jak nowonarodzona. Cud w czasach zarazy! Czytaj dalej
Mama po tym wszystkim nie pozna mnie już na pewno, jej świat skurczy się niebezpiecznie, wszystko będzie inaczej… Czytaj dalej
Stało się. W mamy ośrodku wprowadzono zakaz odwiedzin. Czytaj dalej
Kiedy jeszcze nie wiedzieliśmy nic o rozwijającej się chorobie, narzekaliśmy, że mama źle słyszy. Nie można się było do niej dodzwonić. Wciąż mieliśmy o to pretensje, bo nie mogliśmy się z nią skontaktować. Czytaj dalej
Każda wizyta w Polsce jest dla mnie, syna od kilkunastu lat mieszkającego zagranicą, podszyta niepewnością – jak zareaguje Mama, gdy mnie zobaczy? Wiem, że nie kojarzy mnie już jako swojego syna. Ale jestem, kimś kto jest znajomym Kingi i to jest wystarczające dla Mamy, żeby tolerować moją osobę, żeby rozmawiać ze mną. To mnie cieszy Czytaj dalej
Każdy komentarz, który pojawia się na blogu jest dla mnie wielkim przeżyciem, bo jest dowodem na to, że piszę do kogoś. W ostatnich dniach było ich dużo. Dziękuję Wam za to. Czytaj dalej
Znalazłam na biurku karteczkę sprzed kilku miesięcy ze spisem rzeczy, które miałam zabrać do mamy. Na liście były np. chusteczki higieniczne, herbata, nowy kubek, okulary. Dziś żadnej z tych rzeczy nie wpisuję na listę. A przecież to zaledwie kilka miesięcy… Czytaj dalej
Rozmowy telefoniczne z mamą są coraz trudniejsze. Słyszę, że mówi, ale nie do mnie. Po prostu mówi. Czytaj dalej
Pamiętam, jak któregoś roku, ze trzy lata temu w Tłusty Czwartek właśnie, mama kupiła 40 pączków. Złapaliśmy się za głowę: co z nimi począć? A kiedy zjedliśmy trochę, ona dokupiła kolejne. Czytaj dalej