Co z mamą?

Przyjaciel rodziny

Boże Narodzenie 2016 roku. Wigilia u Kingi.
Atmosfera świetna, stół ugina się pod ciężarem potraw, dzieci się świetnie bawią, gdy przychodzi Mikołaj.
Mnóstwo prezentów, w tle lecą kolędy. Miły wieczór z Rodziną.

W końcu czas wracać z Mamą do domu, naszego rodzinnego domu na drugim końcu miasta. Mama jeszcze się zbiera do wyjścia. Kinga jej pomaga, a ja w tym czasie podjechałem samochodem bliżej drzwi wyjściowych, żeby Mamie było łatwiej wsiąść.
Pada pierwsze pytanie Mamy, czy to nowy samochód i czy jest mój. Nie, jest tylko wypożyczony, wyjaśniam. Aha.

W drodze do domu nie muszę się martwić, o to że się zgubię. Mama mówi mi, gdzie mam skręcić. Teraz w prawo, a tu w lewo i prosto. Pokonujemy kilkukilometrowy odcinek prostej drogi, podczas którego dowiaduję się ilu braci i sióstr Mama miała. Opowiada mi, o tym jakbym był kimś obcym.
Jestem przerażony, ale nie protestuję. Boję się, że jak coś powiem, to ona się przestraszy i zrobi coś, nad czym nie będę w stanie zapanować, może będzie chciała wysiąść. Po prostu słucham. Przytakuję. I czekam, aż dojedziemy. Znajoma dzielnica, już blisko Mamy domy. Opowiada, że tutaj mieszkała jej teściowa, a zaraz naprzeciwko najlepszy przyjaciel jej męża. Nie mogę krzyknąć, że to wiem. Ja przecież jestem Twoim synem!

Dojechaliśmy. Traumatyczna podróż. Chcę by ten wieczór się jak najszybciej skończył. Dzwonię do Kingi i opowiadam, co się zdarzyło. Mama idzie spać przeświadczona, że ja to nie ja, ale jakiś przyjaciel rodziny, skoro przywiozłem ją, byłem na Wigilii i wszyscy mnie akceptują. Ja nie mogę zasnąć…

***

Następnego dnia rano Mama wchodzi do mojego pokoju, zerka na ubranie, które miałem na sobie podczas wczorajszej Wigilii.
– Ooo, ten drugi Alan miał takie same wczoraj.

Krzyczę w myślach, ale do Mamy już spokojniej mówię: – To ja byłem z Tobą u Kingi.

Cisza…

To był początek.

Przyjaciel rodziny
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Justyna
Justyna
9 miesięcy temu

No i jestem w tej chwili zasmarkana z czerwonymi oczami od łez.. Mieszkam daleko od mamy ,za granica ..i czasem boje się ,ze jak następnym razem ja
zobaczę to już mnie nie pozna ..
Ostatni raz gdy ja widziałam, złapałam ja za rękę powiedziałam,ze trochę się boje.. ze jej się już dużo zapomina..Powiedziałam ze ja kocham bardzo w razie gdyby mnie następnym razem już nie poznała .

Przewiń do góry
Facebook