Co z mamą?

To ja dzwonię

Czasami telefony od Mamy są męczące. Zdarza się – tak jak dziś – że dzwoni trzy razy w ciągu dziesięciu minut. Czasami przez przypadek, bo próbuje się dodzwonić do kogoś innego. Czasem odbieram telefon i słyszę w słuchawce Mamy głos. Rozmawia sobie z kimś w pokoju nie zdając sobie sprawy, że zadzwoniła do mnie. Bywa też tak, że odbieram telefon i słyszę dźwięk wciskanych przycisków na klawiaturze. Mama próbuje wstukać czyjś numer telefonu i niechcący zadzwoniła do mnie. Jestem pierwszy w książce telefonicznej. Krzyczę więc “halo, mamo, to ja, Alan!”, wszystko na nic. Wciąż słyszę zagłuszający dźwięk wciskanych klawiszy.

Ale gdy tylko Mama nie odzywa się przez kilka dni, zaczynam się denerwować. Próbuję dzwonić do niej, choć ciężko się dodzwonić na komórkę, która jest schowana w skarpecie i przykryta pościelą (tak było jeszcze jakiś czas temu, być może teraz się to zmieniło i doszło jeszcze kilka dodatkowych zabezpieczeń).

I przychodzi ulga, gdy uda się dodzwonić w końcu lub gdy Mama znów, chcący bądź niechcący, wykręci mój numer i usłyszę w słuchawce “No, jak to? Ty się tak szybko dodzwoniłeś, a ja nie mogę”.

To ja dzwonię
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Przewiń do góry
Facebook