Co z mamą?

Zaufanie

Minął tydzień od ostatniego łączenia kamerkowego z mamą. Dziś rozmawiałam z panem Adamem, na jutro zaplanowaliśmy połączenie. Złapałam się na tym, że nie mówię „porozmawiam z mamą”, tylko że zobaczę mamę, coś do niej powiem. Mam coraz mniejsze oczekiwania. Czy to odruch obronny, czy akceptacja stanu rzeczy?

Pan Adam zapewniał mnie dziś, że w ośrodku wszyscy zdrowi, że widział dziś mamę spacerującą po korytarzu, była też w świetlicy. Jutro popatrzę na nią sama, spróbuję porozmawiać. Ale po dzisiejszej rozmowie wierzę, że jest dobrze. Mam do pana Adama zaufanie. To jest teraz najważniejsze w relacji z ośrodkiem – ZAUFANIE. Oczywiście zadaję pytania, dzwonię i piszę maile o różnych porach (przyzwoitych oczywiście), dociekam jak mama, staram się kontrolować sytuację na tyle, na ile jest to możliwe z daleka, ale mam też zaufanie. Daję wiarę temu, co słyszę, doceniam starania i zawsze staram się to komunikować. Oczywiście nie mam na myśli kadzenia (to nie jest w mojej naturze), ale zauważanie codziennego wysiłku, zaangażowania i gestów, które wychodzą poza zwykłą uprzejmość.

Zaufanie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Przewiń do góry
Facebook