Co z mamą?

Bluzka

– To Alana – mówi mama gładząc bluzkę w kwiatki, damską bluzkę, a nawet bardziej górę od piżamy. Nie znam tej bluzki, nie jest mamy, ale jakimś cudem znalazła się w jej szafie. Nawet dobrze się składa, że mama uważa, że to Alana, bo pod pretekstem zwrotu Alanowi, mogę ją oddać pielęgniarkom, może uda się ustalić prawowitego właściciela. Ale mama protestuje, kiedy chcę tę bluzkę zabrać: – On musi coś mieć.

Nie rozumiem. Dopiero później ciocia mi tłumaczy, że kiedy ostatnim razem odwiedziła mamę, przekonywała ją, że na łóżku leży Alan, że jest u niej, przyjechał. Zrozumiałam, dlaczego nie chciała oddać mi tej bluzki.

Halucynacje mieszają się z rzeczywistością nieustannie. Często trudno mi odgadnąć, czy to, co mama mówi ma jakikolwiek związek z rzeczywistością. To już nie kwestia “zahaczki”, na której osnuwa opowieść, to po prostu wyimaginowany świat. Te majaczenia mają jednak pozytywny skutek – mama nie czuje się sama. Uważa, że ktoś z rodziny wciąż jest z nią. Mama siedzi przy nim na łóżku, pilnuje go. Dotąd była to Marta, teraz jest też Alan. To w sumie dobrze, że nie dręczą jej koszmarne przeżycia, że te obrazy są przyjazne, że widzi najbliższą rodzinę. Opiekuje się tymi osobami, martwi się o nie, rozmawia o nich.

Nie wychodzi ze swojej życiowej roli opiekunki wszystkich potrzebujących. Jej mózg nie chce tego zapomnieć.

Bluzka
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Przewiń do góry
Facebook