Co z mamą?

Zmiana

Obserwowałam mamę z daleka w stołówce – trochę ukradkiem – jak je, jak podają jej leki, sprawdzają czy połknęła, zachęcają do jedzenia. Widziałam jak to robią, w jaki sposób mówią do mamy. Patrzyłam jak opiekunka pochyla się nad nią, pyta, sprawdza czy wszystko ma, czy wie co robić. Nie była pozostawiona sama sobie przy tym stole. To był kojący widok. Uspokajający.

Zauważyłam, że pielęgniarki i opiekunki przestawiły się na inny tryb wobec mamy – to już nie etap samodzielności, który długo jej przysługiwał, trochę awansem, trochę dlatego, że dobrze się maskowała. Teraz już jest pod kontrolą dość ścisłą. Na posiłki już też nie schodzi po schodach, ale jest zwożona windą. Nie tylko dlatego, że nie poradziłaby sobie fizycznie z wejściem i zejściem, ale po prostu nie wiedziałaby, gdzie iść. Kiedy byłam u mamy ostatnim razem, opiekunka zajrzała do pokoju i zaprowadziła mamę do toalety, bo uznała, że już czas. Dla mnie to nowa sytuacja.

Zmiana
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Przewiń do góry
Facebook