Co z mamą?

Przytulanie

Jeśli w tej potwornej chorobie cokolwiek jest dobre, to właśnie ten etap, kiedy chory ma już za sobą nieustające poczucie zagrożenia, lęki, frustracje, niepewność, kiedy już nie zmaga się z czymś, czego nie potrafi nazwać, ani kontrolować, kiedy przestaje ukrywać, że nie wie, kiedy pozwala sobie na bezradność. Tak jest teraz z mamą. Zniknęło napięcie, jest pogodzona ze wszystkim, miła. I serdeczna. Nigdy aż taka nie była – dopiero teraz mnie całuje i przytula, jeśli ma ochotę. Całe życie tego nie robiła. Nie pamiętam, żeby mnie spontanicznie, bez okazji przytulała. Nie mam takich wspomnień. A teraz przytula. I całuje. To niezwykłe.

Przytulanie
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Aneta
Aneta
8 miesięcy temu

Moja Mama zawsze była ciepła jako matka, nie szczędziła mi czułości, wspaniała babcia dla mojej córki i osoba kochająca strasznie dzieci. Był moment kiedy to obie nie mogłyśmy zaakceptować choroby , wtedy czułości nie było,, albo było bardzo mało. Strasznie mi brakowało Jej troski, przytulania, pytań ” jak się czujesz córeńko” , czułam się jak porzucone dziecko. Czas mijał, choroba cały czas przepracowuję w swojej głowie. Wróciła czułość, przytulania i sprawia mi to ogromna przyjemność, potrzebuje tego jak nigdy wcześniej. Nie szczedzimy słów ” Kocham” obie zupełnie poddalysmy się tym czułosciom

Przewiń do góry
Facebook